Procedury.

W rocznicę wypadku samochodowego z udziałem Pani Premier (dalej PP ) przypomniała mi się definicja prawa, którą w dawnych czasach, gdy studiowałem prawo, podał nam jeden z wykładowców. Przytaczam z pamięci, ale sens był następujący : „prawo to zespół norm, czasem opatrzony sankcją, który ma na celu zabezpieczenie interesów klasy rządzącej”. Z czasem poznałem również inne definicje prawa, ale ta akurat teraz mi się przypomniała, bo przy okazji tego wypadku wyszły na jaw okoliczności w jakich PP podróżowała z pracy do domu. Gdyby nie śledztwo w sprawie wypadku to pewnie nigdy byśmy się tego nie dowiedzieli, bo nikt z rządzących nie ujawniłby tego, zasłaniając się względami bezpieczeństwa, tajemnicą państwową lub inną równie wygodną wymówką.

Jednak składając w całość strzępy informacji wycieczka przedstawiała się następująco :

Przelot z Warszawy do Krakowa samolotem wojskowym Casa. Taki samolot, jak podaje wikipedia, ma przeznaczenie transportowe, może zabrać 9.250 kg ładunku, a jego zasięg to 4.720 km, załoga składa się z 3-4 osób. Tym razem zabrał tylko PP i jej ochronę. Ponieważ Casy stacjonują w Krakowie, to specjalnie przyleciał do Warszawy.

Na lotnisku w Balicach już czekała kolumna samochodów. W tym celu samochody te przyjechały z Warszawy do Krakowa. Były to dwa samochody osobowe oraz opancerzone Audi A 8 L, przy czym to ostatnie nie przyjechało na kołach, a było transportowane na lawecie. W sumie więc z Warszawy do Krakowa przyjechały cztery samochody. Następnie konwój trzech samochodów ruszył do miejsca zamieszkania PP.

Nie wiadomo ilu funkcjonariuszy BOR leciało samolotem, a ilu przyjechało samochodami, ale z komunikatu prokuratury wynika, że przesłuchano jako świadków 12 (dwunastu) oficerów BOR, którzy jechali w kolumnie wiozącej PP.

Tak naprawdę to po roku śledztwa nadal nie wiadomo czy była to kolumna, czy też ze względu na nie zachowanie bliskiej odległości między pojazdami, nie spełniała wymogów, które kodeks drogowy stawia kolumnie. Nie wiadomo zresztą wielu innych okoliczności jak na przykład jaka była szybkość pojazdów oraz czy używały sygnałów dźwiękowych. Prokuratura i policja nie podają żadnych informacji zasłaniając się tajemnicą śledztwa, chociaż nie trudno się domyślić, że to raczej treść ustaleń zniechęca do udzielania informacji. Nie można na przykład zrozumieć przed kim prokuratura chce utrzymać w tajemnicy treść opinii biegłych skoro zgodnie z kodeksem postępowania karnego musieli je udostępnić podejrzanemu i jego obrońcy. W kilka godzin po zdarzeniu sprawa była na tyle oczywista, że jednemu z uczestników zdarzenia przedstawiono zarzut popełnienia przestępstwa, ale po roku prowadzenia śledztwa wiadomo jeszcze mniej niż na początku. Za to dopiero teraz udało się umorzyć śledztwo przeciwko prokuratorom i policjantom, którzy przekroczyli swoje uprawnienia lub nie dopełnili obowiązków w trakcie prowadzenia śledztwa w tej sprawie.

Wracając jednak do wycieczki PP. Wiemy, że wybrała się PP do domu tylko na weekend, a w poniedziałek miała być w Warszawie. Nie wiemy czy w/w samochody i kilkunastu oficerów BOR miały czekać przez weekend na miejscu czy też mieli wrócić do Warszawy, a potem znowu przyjechać. Pewnie tego się już nie dowiemy, ale za to wiadomo, że takie wycieczki były na porządku dziennym, a w zasadzie nie dziennym tylko tygodniowym.

Pojawiło się w mediach wiele wątpliwości czy ta wycieczka musiała wyglądać właśnie tak. Łatwo można sobie wyobrazić, że PP poleciałaby do Krakowa samolotem rejsowym z kilkoma ochraniarzami. W Krakowie można było pożyczyć samochód od wojewody i w asyście radiowozu policji i kilku oficerów BOR przejechać do domu.

Padło w związku z tym szereg pytań pod adresem PP i MSW. Odpowiedź za każdym razem była taka sama. „ Nie można było inaczej bo takie są procedury”. Ta odpowiedź kończyła dyskusję, no bo skoro takie są procedury to o czym tu dyskutować. Szkoda, że nikt nie zapytał czy te procedury rządzący otrzymali wykute na kamiennych tablicach i dlatego nie mogą ich zmienić,  czy też je sami sobie wymyślili, bo tak im było wygodnie. A o tym, że PP jest niezłomna w przestrzeganiu procedur przekonaliśmy się przy okazji publikacji orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego.

Dlatego właśnie przypomniała mi się definicja prawa, zgodnie z którą rządzący we własnym interesie wprowadzają wygodne im normy prawne czyli procedury.

A propos – proszę nie zarzucać rządzącym rozrzutności. Wyszło bowiem na jaw przy okazji tej sprawy, że są bardzo oszczędni o czym może świadczyć brak ubezpieczenia OC rozbitego samochodu. Koszt naprawy wstępnie oszacowano na ok. 200.000 zł. Tyle, że po naprawie ten samochód już nie będzie mógł być eksploatowany przez BOR, a więc trzeba go będzie sprzedać grubo poniżej wartości.

Jest taki skandynawski kraj, w którym król jeździ do pracy tramwajem, a pewna pani minister została zdymisjonowana, gdy wyszło na jaw, że zapłaciła za pieluchy dla dziecka służbową kartą. My jednak mamy własne procedury, a jakby ktoś chciał nas krytykować to my go załatwimy ustawą o IPN.

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *